Ciemnia reaktywacja albo 1/52

Zaniedbałem robienie odbitek. Zapomniałem już, ile frajdy daje przenoszenie utrwalonego na negatywie obrazu na papier 🙁 Wołałem kolejne filmy, ale nic z nich nie trafiało do znajomych, na ścianę czy do pudełka. Przechodząc kolejny raz koło zakurzonego powiększalnika zdecydowałem: czas to zmienić. Przetarłem go szmatą, rozrobiłem świeżą chemię, podmuchałem na soczewki apo i do roboty!

Okazja nadarzyła się sama. Wpadł mi w ręce mocno przeterminowany Kodak TMAX 400 w małym obrazku, postanowiłem go przestrzelić na spacerze. Pogoda była mało sprzyjająca: pochmurno, z rzadkimi przebłyskami słońca; dało to w sumie mało kontrastowe klatki na lekko zadymionym negatywie. Film wywołałem szybko w D76 1+1, a następnego dnia umieściłem w karetce powiększalnika tę klatkę:

Zdjęcie zrobiłem rybim okiem Yashiki, z filtrem pomarańczowym dla rozjaśnienia tonów skóry, czas 1/250. Kontrast był niewielki, więc szybko porzuciłem naświetlanie papieru na średniokontrastowym filtrze „3” i odbitkę zrobiłem na „4,5”. Tak naprawdę na mojej głowicy kolorowej używam systemu naświetlań na mieszance kolorów żółty/magenta, ale efekt jest ten sam. Trochę uciąłem dół klatki, ale zachowałem ramki negatywu na pozostałych bokach. Papier to plastikowa Agfa MCP 312, 20×25 cm.

Mój uśmiech na widok gotowego zdjęcia był szerszy niż u Pali 🙂 Niby to prosty proces, kilkadziesiąt sekund pod powiększalnikiem i 5 minut w kuwetach, ale ile radości! Może nie jest to fine-printing, ale tu chodziło o rozgrzewkę – nie dotykałem powiększalnika ponad dwa lata! Kolejna odbitka, z innego negatywu, wyszła już lepiej – światło ma znaczenie…

Ciekawe, czy uda mi się zrobić przynajmniej jedną odbitkę w tygodniu przez cały rok? Ta byłaby nr 1.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *