*** [pół perfekcyjnej klatki]

Ostatnio napisałem dłuższy tekst, który zamieszczę jak tylko zrobię do niego kilka zdjęć. Przy okazji postanowiłem oddać do serwisu jeden z moich aparatów, w którym przestała odpalać migawka. Serwisant tradycyjnie zamiast wycenić naprawę po prostu ją zrobił, ale za to trochę spuścił z ceny – na szczęście akceptowalnej – naprawy.

Aparat wziąłem na wyjazd. Cieszyłem się, że znów słychać jego cichą migawkę i zrobiłem nim jeden film. Akurat nadeszło mnie, by pokazać komuś jak działa migawka (coraz rzadszy widok) i przy okazji zobaczyłem, że migawka owszem pięknie działa, ale któryś z elementów lustra nie chowa się jak trzeba. Czeka mnie wywołanie filmu, na którym mam połowę klatek dobrych – dolną połowę…

Na wszelki wypadek wziąłem zapasowy korpus. Siedzi w nim od chyba roku slajd, na szczęście zostało może 5 klatek. Ale tu z kolei spust migawki działa kiedy chce, jakby w środku pstryczek-elektryczek zapatrzył się na dawno nie widziany śnieg… Może się rozrusza, a może nie…

Aparatu, którym od dawna robię zdjęcia, akurat nie zabrałem. Wnioski każdy wyciągnie sam. I wyobrazi w głowie perfekcyjne zimowe pół klatki, naprawdę się do niej przyłożyłem 🙂

PS: film wywołałem. Okazało się, że aparat naświetlił prawidłowo pierwsze 10 klatek, a wszystkie następne zupełnie nie. A zatem jeszcze inaczej 🙂

Po trochu wyciągane z lochu

Mam pięć segregatorów z negatywami, w każdym po ok. 50 koszulek z wywołanymi filmami i odpowiadającymi im stykówkami. To trochę ponad 200 filmów zrobionych przez kilkanaście lat. I dużo, i mało – taki Gary Winogrand zostawił po śmierci kilka tysięcy nie wywołanych rolek filmów i drugie tyle wywołanych, lecz nijak nie opisanych 🙂 Ale do rzeczy: w tych 5-6 tysiącach klatek można znaleźć różne motywy. I to właśnie uratowało mi ostatnio skórę.Pilnie potrzebowałem zrobić dla znajomego odbitkę, ale bez mojej rodziny w kadrze. Odpada 95% ujęć, wciąż jednak zostaje kilkaset zdjęć do wyboru 🙂 Potrzebowałem czegoś kojarzącego się z naturą, zwierzętami lub wsią – i po kilkunastu minutach przeglądania stykówek znalazłem powyższe ujęcie!
Przedstawia pole rozciągające się w otulinie Lasu Kabackiego, które ktoś wciąż pracowicie uprawia. Zwykle rośnie tam kapusta lub koniczyna. Na pierwszym planie jest ciągnik, klasyczny polski Ursus. Akurat gdy naświetlałem film nr 51 ktoś zaparkował go obok ścieżki prowadzącej do Ogrodu Botanicznego i pozostawił 🙂

Odbitka była w sumie prosta, zdjęcie na Delcie 100 wołanej w D76 1+1 naświetliłem przez odpowiednik filtra “3” na Ilforda Multigrade IV właściwie bez korekcji, trzy paski testowe wystarczyły – pierwsze do czasu, ostatni do filtracji. W domu czekała już czarna ramka 18×24 i prezent gotowy 🙂

A przy okazji zrobiłem dwie inne odbitki, z klatek naświetlonych dziewięć i sześć lat temu. Może je tu wrzucę…

Czasem warto coś przetestować

Dokładnie tak. Ostatnio spędziłem ponad godzinę w ciemni i wyszedłem z niej bez ani jednej odbitki. I wyszedłem zadowolony! Dlaczego? Od dawna nurtowało mnie kilka drobnych kwestii, których rozwiązanie wymagało jakże cennego czasu. Więc po kolei:
Czy moje LED-owe oświetlenie wpływa na papiery Ilforda? Otóż okazało się, że NIE. Czerwień rozjaśniona do maksimum nie wpływa na zadymienie papieru – sprawdzane na Ilford Multigrade IV.
Czy można używać innego koloru LED niż czerwony? NIE. Inne kolory LED (żółty, brązowy) powstają ze składania kolorów, więc papier się błyskawicznie zaświetla.
Czy mogę zaprogramować światłomierz ciemniowy do wskazywania właściwego kontrastu? Znów NIE. Zrobiłem kilka testów, ale rozpiętość wyników nie pozwala na precyzyjne użycie Comparatora 2 do ustawiania filtracji w mojej ciemni.
Więc tym razem będzie bez zdjęcia. Po co komu biały pasek z maźnięciami markera?
A przy okazji test Open Live Writer’a do pisania blogów. Czasem człowiek ma złudzenie, że mając inne narzędzie zrobi coś lepiej.  🙂

Noworocznie!

Zaczął się nowy rok. Oby dla każdego jak najlepszy!

A powyżej “po trochu wyciągane z lochu” zdjęcie sprzed kilku lat, choć odbitka z jesiennej sesji. Dziecię trzyma stareńkiego canona, z którego zresztą parę ujęć jest na tym blogu. Teraz aparat leży na półce. Koszulkę z małpką dawno używa już ktoś inny, podobnie jak krzesełka i miseczki…

Czas leci… Warto go czasem zatrzymać na 1/250 sekundy!

Dużo styków, czyli idą Święta :)

Najlepszy prezent to prezent samodzielnie zrobiony, więc nadrabiam ciemniowe zaległości. A to oznacza, że musiałem zmierzyć się z chaosem negatywów bez stykówek. Cóż, ciemnia to niby nie jest reaktor atomowy i wszystko wydaje się łatwe, ale jak się wypadnie z rutyny… Nie zauważyłem, że wywoływacz stracił moc, pomyliłem zasadę działania przełącznika przesłony w obiektywie, papier leżał za długo i zgubił czerń (!) i jeszcze parę innych uciążliwych drobnych błędów wpadło… A każda minuta na wagę złota!
Ale najważniejsze to się nie zrażać i robić swoje. Skanów odbitek nie pokażę, bo to w końcu prezent, ale jest ok 🙂 Parę klatek wyciągnąłem z archiwum, parę ze świeżo wywołanego filmu. Okazało się, że nawijając go na szpulkę dodałem mu sporu rys, ale odbitki się bronią. Uff…
Zostało mi jeszcze oprawienie prac. Ogólnie używam papieru w rozmiarze 18×24 cm, a ten format nie jest dziś zbyt popularny – podobnie jak ramki 28×35 do oprawy w passpartout. Lokalny Profilab miał może trzy ramki, na szczęście ktoś mi podpowiedział inny sklep: Leroy Merlin. Musiałem kawałek podjechać, ale trafiłem na idealny moment: akurat skończyła się dostawa na dziale z ramkami i trwa promocja 🙂 Cóż, wziąłem niemal wszystkie – 29 sztuk. Tak, dwadzieścia dziewięć. W końcu paczek papieru zostało jeszcze kilka 🙂
Życzę wszystkim rodzinnie przeżywanej radości z narodzin Jezusa Chrystusa i wielu dobrych ujęć w Nowym Roku 🙂

11/12/13 czyli broń i nieletni

Znów dłuższa przerwa… Nie chciałem ściemniać i wrzucać archiwalnych odbitek udając, że coś dłubię. Coś po drodze wywołałem, nie miałem po prostu tej godziny-dwóch by spokojnie stanąć przed powiększalnikiem.

Ale udało się zarwać kawałek wieczoru i oto efekt:

Pamiątka z odpustu. Swoją drogą byłem zaskoczony, jak mało ciekawych rzeczy można dziś chłopakowi na takim odpuście kupić: ogromny wybór broni, trochę traktorów i to właściwie wszystko. Nowością (dla mnie) wata cukrowa w kilku smakach i kolorach 🙂

Zdjęcie zrobione małym obrazkiem (co zresztą widać z ramek), na Fuji Neopanie 100 wywołanym w D76 1+3, odbitka na Agfie MCP.

10/52, czyli witaj barycie!

Jakiś czas temu nieopatrznie zapisałem się na wymianę odbitek. Na korexie jest taka wspaniała akcja, w której uczestnicy parami wymieniają się zrobionymi przez siebie pracami. Kilka lat temu brałem w niej udział, ale nie bardzo wiedziałem co zrobić z otrzymanymi zdjęciami. Część pasowałaby do niejednej galerii, część razi podstawowymi błędami ciemniowymi…

Cóż, sam wróciłem do ciemni, pomyślałem: cóż łatwiejszego niż zrobić jedną odbitkę więcej i wysłać koledze? Otóż tak łatwo nie jest…

Nie wypada wysłać złej odbitki. Po co też komuś zdjęcie mojego dziecka? To powinna być prawdziwa FOTOGRAFIA! Czasu niby miałem sporo, ale wciąż odsuwałem wybór właściwej klatki do powiększenia. W końcu w zeszłym tygodniu zacząłem nawet coś dłubać, ale to nie było to…
Ale za to wczoraj… ta dam!

Oto i moja praca. Faktury ładnie się wyróżniają na odbitce. Co więcej, dobre zdjęcie wymaga dobrego papieru – nie jest to zatem wyleżakowana Agfa, ale porządny Ilford Multigrade na podłożu barytowym. Taką odbitkę naprawdę inaczej trzyma się w ręce, lepiej się ją ogląda, choć trzeba jej poświęcić więcej uwagi. Kluczowe jest płukanie – bez tego resztki chemii prędzej czy później zniszczą zdjęcie, pojawią się przebarwienia i plamy…

Kiedyś bardzo obawiałem się tego dodatkowego elementu procesu. Ile trzeba płukać? Godzinę? Szkoda wody! Tak naprawdę nie jest to takie skomplikowane, wystarczy kilka zmian wody – i to dosłownie po parę milimetrów w kuwecie. Chemię tego procesu opisał kiedyś Mike Johnston, odszukam w wolnej chwili linka i go wkleję… (parę słów jest tutaj)

Praca w tej chwili prasuje się pod paroma słownikami, jutro ją wyślę. Z technikaliów: Ilford Delta 100 w średnim formacie, wołany w D76. Miło się na nią patrzy… Wrócę do barytów, dają mnóstwo radości z ciemniowego trudu!